gadżeciarstwo - leczyć czy nie?

25 01 2008

Przyznaję publicznie, jestem gadżeciarą. Nie potrafię się oprzeć pięknym przedmiotom, w szczególności takim, które mało kosztują. :-D Kiedyś byłam namiętną zbieraczką toreb, miałam ich kilkadziesiąt. Potem to się jakoś rozeszło po kościach. Ostatnio zauważyłam, że są trzy rzeczy których ilość przekroczyła u mnie wszelkie normy, więc widocznie bardzo je lubię. Są to: kolczyki, buty i…majtki. Niezły zestaw. W każdym ze zbiorów około 40-60 elementów. Poprawka, są 4 takie rzeczy, ostatnio bardzo rozrasta mi się kolekcja chust i apaszek wszelkiej maści. Kiedyś w ogóle u mnie nie obecne, a teraz mają silną reprezentację. Acha- i naszyjników/wisiorków mam pokaźną ilość ostatnio. :-P Czyli 5.

Trochę mnie to przeraża, że tak obrastam w rzeczy. Nie dziwmy się specjalnie, że mam problemy z przechowywaniem tego wszystkiego. Albo że niektóre kolczyki zakładam np. raz na rok. Czasami kupuję coś, co mnie w jakiś sposób urzeknie, chociaż nawet nie do końca wiadomo co to i po co jest. :-D Sama nie wiem, czy z tym walczyć, czy machnąć na to ręką? Groźne nie jest. Nawet dla kieszeni, bo jestem bardzo ekonomiczną gadżeciarką. Jednak dosyć dziwnie mi z myślą, że kocham przedmioty. Naprawdę bardzo się do nich przywiązuję i nie potrafię się z nimi rozstawać. Wiem nawet dlaczego tak uwielbiam wszelkiego rodzaju akcesoria, bo potrafią kompletnie zmienić charakter stroju. Ubrania można mieć do bólu proste, bo tak naprawdę to dodatki potrafią zrobić całą robotę i spiąć stylistycznie całość. No i nie wiem, leczyć się, czy nie? ;-)

Zresztą - co to jest normalna przyzwoita ilość? Gdzie jest granica poza którą nie powinniśmy wykraczać z ilością? Ponieważ na te pytania nie ma odpowiedzi, czuję się rozgrzeszona. No, hamulcem przy niekontrolowanym przyroście dodatków może być prozaiczny brak miejsca na ich przechowywanie. Ale co robić, jak się ma dużo miejsca? Zawsze jakąś opcją jest też płynna rotacja - kupujemy nowe, a pozbywamy się starych. O ile potrafimy się pozbywać…Dręczy mnie to, bo często słyszę pytania w stylu - “no ile można mieć …….?” , albo “po co Ci tyle …….?”. Nie bardzo wiem, jak się bronić przed takimi pytaniami (oprócz tekstu “nie twój interes” nic mi nigdy nie przychodzi do głowy), stąd te dywagacje. Macie gigantyczne, wciąż rozrastające się zbiory gadżetów ubraniowych? Jakich? Ile? Czemu? :-D


Operacje

Informacja

13 odpowiedzi do “gadżeciarstwo - leczyć czy nie?”

25 01 2008
chihiro (11:00:19) :

Nie przejmuj sie :) Ja mam podobnie z butami. Mialam z torbami, mialam z bizuteria (po etapie nienoszenia zaczelam gromadzic bizuterie), ale z tymi mi przeszlo, tzn. coraz mniej przedmiotow mi sie podoba. Zreszta przeprowadzalam sie w ostatnich latach srednio co rok, co bylo dobra okazja do pozbywania sie niechcianych rzeczy. Kiedy zaczyna sie granica nieprzyzwoitosci? Mysle, ze kazdy sobie ustala sam taka granice. Dla jednych 5 toreb to duzo, dla innych 50 to calkiem normalna ilosc. Co innego tez gdy wydaje sie naprawde majatek na jedna torbe, a co innego jak sie znajduje kilka na strychu czy [chlim targu za grosze. Jak sie w dodatku lubi vintage to szafa jest kolorowa i zawsze jest cos, co sie przyda czy co bedzie pasowalo (nawet na zasadzie niepasowania) do czegos innego…
A tak w ogole - co komu do tego ile masz tych wszystkich rzeczy? Jedni zbieraja dzinsy, inni kubki, jeszcze inni pala po 40 papierosow dziennie. Kazdy wydaje pieniadze tak jak mu pasuje i dopoki czuje sie dobrze ze swoim zbieractwem, wszystko jest ok. Jesli jednak sama czujesz, ze przesadzasz i nie czujesz sie z tym swobodnie, to moze wtedy trzeba sie ograniczac.

25 01 2008
kajakowo (11:11:47) :

No właśnie, ja sie czuję zupełnie dobrze z tym swoim gadżeciarstwem. Nikomu się krzywda przez to nie dzieje. Ale schody się faktycznie zaczną, jak będę się musiała wyprowadzić z miejsca, w którym teraz mieszkam… Będę wyglądać jakbym się urwała z cygańskiego taboru. ;-) A w ogóle to dzięki za ciekawą wypowiedź, potwierdziła moje przypuszczenia, że “nikomu nic do tego” ile czego mam, a przewracanie oczami oraz głupie teksty “bo Ty masz tyle butów, pogięło Cię!”, są po prostu w gruncie rzeczy niegrzeczne. W sumie nigdy się tym specjalnie nie przejmowałam, raczej mnie to denerwowało, ale teraz będą to już zupełnie zlewać. Miło wiedzieć, że są inne istoty o podobnych zapędach do zbieractwa. Raźniej. :)

25 01 2008
harel (11:24:58) :

Ja zbieram chusty i szale. Nałogowo i bez rokowań na poprawę :-).

25 01 2008
kajakowo (11:29:33) :

;-) W takim razie witamy w klubie!

25 01 2008
escritora (12:35:35) :

Szali mam nieprzyzwoitą ilość i dobrze mi z tym. Zresztą jeszcze nie powiedziałam stop. Kolekcja się powiększa.
Gdzie są granice? Według mnie ich nie ma.
Nie znoszę krytykantów i “oceniaczy”. Co komu do tego, ile mam toreb, majtek, skarpetek czy czegokolwiek innego? Czy ja komuś w portfel zaglądam? Zresztą… kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień. Każdy coś zbiera, nawet zakładki do książek, sznurówki, zapałki. Leczyć się z tego? Ale po co :)))))
Jak ktoś mi zadaje pytania typu: “Po co ci tyle tego, zgłupiałaś?”, to odpowiadam, że choć jedną wadę trzeba mieć ;)

25 01 2008
kajakowo (12:39:26) :

Cholernie mi się podobają Wasze wypowiedzi. :-D :-)

25 01 2008
renatka_1 (12:56:17) :

Moj narzeczony kiedys zadawal mi pytania w tym stylu, jednak zobaczyl,ze sprawia mi to przyjemnosc i przestal. Ale widze,ze juz nie wytrzymuje,bo szafa nam sie przepelnia, takze czekam az wybuchnie. Tez mnie to martwilo,ze lubie rzeczy, ale to w koncu nic groznego.

25 01 2008
Latajaca Pyza (13:12:50) :

Ja mam koszmarne ilości korali, gadżetów zimowych i chustek. Butów mam też chyba strasznie dużo, z tym, że są rozmieszczone w trzech krajach, więc ich tak nie widać. Do tego jeszcze zatrważająca ilość spódnic i torebek z sh! Za to ciągle brakuje mi spodni i skarpetek. :)

25 01 2008
Latajaca Pyza (13:43:44) :

Aha, no i zapomniałam wspomnieć o żyrafach
;)

25 01 2008
chihiro (15:12:20) :

Pyza, bo kupowanie spodni to najgorszy koszmar!!! Nigdy tak ostro nie widze tego, ze przytylam, jak wlasnie podczas mierzenia spodni, wrrr…
Z rekordow zbieractwa ciuchowo-gadzetowego prym chyba wiedzie Elton John ze swoja kolekcja ilustam setek okularow. Za to mnie kiedys lekko zszokowalo, jak wyczytalam w ELLE (brytyjskie ma taki swietny dzial z pezentacja cudzych szaf, w kazdym numerze jakiejs innej gwiazdy), ze Kelis ma 250 par dzinsow. Ja sie gubie jak mam wiecej niz 5, zwyczajnie zapominam, jakie te spodnie mam. Przy 250 potrzebowalabym calego katalogu.
O, wiecie co ja glupiutkiego zbieram? Wyrywam ciekawe strony z pism modowych - do inspiracji - juz od paru dobrych lat i mam tego pokazna (i ciezka) kolekcje. Zreszta to samo robie ze stronami z ciekawymi filmami, ksiazkami, wnetrzami, dietami itp. Szufladkowaniu nie ma konca :) Ale tez mi z tym dobrze :)

26 01 2008
e.milia (20:42:02) :

Ja też chyba jestem gadżeciarą, ale wcale się nie przejmuję.
O ile butów nie mam wiele, a kolczyków nie noszę, tak torebek czy pasków trochę się nazbierało, ale chyba wcale nie tak dużo.
Właśnie, ciężko ocenić, ile to jest “za dużo”. Ja tam czasem gubię się w swoich ubraniach i niektóre rzeczy noszę niezmiernie rzadko.
Gromadzę biżuterię w postaci wszelkich korali, koralików, wisiorków i w efekcie mam tego wszystkiego kilkadziesiąt sztuk. Do tego różnego rodzaju bransoletki do kompletu.
I jeszcze namiętnie kolekcjonowałam chusty i apaszki, też kilkadziesiąt się uzbiera.

27 01 2008
aluterek (18:20:36) :

Gadżeciarstwa się nie da wyleczyć! Z jednego popada sie w inne U mnie zaczęło sie od majtek, które nałogowo zaczęłam kupować w podstawówce Potem były kolczyki paski Teraz przerzuciłam sie na torby i zaczynam zajmować powoli szafy w cały domu To jest silne uzależnienie Ja nie potrafię tylko oglądać Zawsze muszę coś kupić

A do nałogu “ciuchowego ” dochodzą jeszcze kaktusy ! ;)

28 01 2008
anio (20:25:26) :

moje zbieractwo jest straszne. Zaczyna się od książek, gazet, przez koraliki, ubrania, materiały, notesy, biżuterię… ja nawet nie mam swojej dziedziny, zbieram wszystko :P:P

Dodaj komentarz

Możesz wykorzystać te tagi : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>