etsy

29 02 2008

Kiedyś bardzo intensywnie bawiłam się na stronie Polyvore. Spośród wielu niesamowitych i niezwykle inspirujących rzeczy z których można tam tworzyć zestawy, szczególnie wpadły mi wtedy w oko akcesoria z Etsy. Etsy to coś jak nasza Wylęgarnia. W szczególności pokochałam naszyjniki Paraphernalia. Zobaczcie sami. A ten wisiorek-serce muszę mieć! Kosztuje wprawdzie 20 dolców + przesyłka, ale kiedyś się szarpnę. :)

il_fullxfull20069817.jpgil_fullxfull20042303.jpgil_fullxfull20049321.jpgil_fullxfull19564505.jpgil_fullxfull19661287.jpgil_fullxfull20078149.jpgil_fullxfull13906487.jpgil_fullxfull20108881.jpgil_fullxfull20118168.jpgil_fullxfull18026986.jpg




bombka

28 02 2008

Dzisiaj nic wielkiego. Jeśli zupełnie brak mi inwencji to stosuję prosty patent - ulubione kozaki, ulubione spodnie, ulubiona torba, jakaś tunika + chustka. To zawsze zadziała. Nie wiem czy to widać, ale mam na sobie tunikę - bombkę (swoją drogą bardzo chciałabym mieć spódnicę bombkę). Breloczek do torebki stworzyłam sama, wprawdzie przy tej torbie sprzed 3 chyba sezonów była zawieszka z dyndającymi szydełkowymi kwiatkami i koralikami, ale niestety wszystkie poodpadały i je pogubiłam. Zostało tylko kółko z łańcuszkiem, do którego doszyłam kawałek białej kity, który pałętał się gdzieś tam po domu i często przewijał mi przed oczami. W końcu znalazłam dla niego zastosowanie. :)

dsc01085r.jpg

Prawdopodobnie nie widać tego, że: chustka przetykana jest wielokolorowymi połyskującymi nitkami; tunika jest fioletowo-oliwkowo-szaro-biało-”kawomlekowa”; spodnie są ciemnoszare; tunika ma bufki, jest odcinana pod biustem i z tyłu wiązana na kokardkę (no tego to na pewno nie widać ;) ).

Tunika/tunic: h&m

Chustka/scarf: Waterlooplein Market, Amsterdam

Rurki/skinny jeans: h&m young

Torba/bag: reserved

Breloczek/pendant: selfmade

Kozaki/boots: vintage




wisiorek

27 02 2008

Pewnego dnia zupełnie niespodziewanie przypomniałam sobie o posiadaniu, uwaga uwaga…miniaturowej klatki z ptaszkiem w środku. :) Może pokażę jak to wygląda, bo brzmi dość dziwnie.

dsc01095.jpg

Jest ona częścią kolekcji maleńkich przedmiotów, wraz z miniaturowym żelazkiem, budzikiem, lusterkiem i moździerzem. Format zupełnie jak dla lalek. Kiedyś to dostałam nie wiadomo po co i dlaczego, leżało bezużytecznie tyle lat, bo powiedzmy sobie szczerze - co można z tym robić? Teraz wpadłam na pomysł potraktowania tejże klatki jako zawieszki do naszyjnika. Zawiesiłam ją więc na łańcuszku i mam taki oto wisiorek:

dsc01096.jpg

Znowu za dużo się nie narobiłam, ale bardzo się z rezultatu cieszę. :) To było raczej działanie na zasadzie odkrycia nowego ukrytego potencjału. Co jak co, ale wysiłek umysłowy musiałam w to włożyć. ;)




brzydota

26 02 2008

Zainspirowana wpisem Vlaaa zaczęłam rozmyślać o związku brzydoty z modą. Potem natknęłam się na te dwa zdjęcia. Zobaczcie co mówią sfotografowani poniżej ludzie:

20080209_03.jpg
Kimmo (25)

I like my jacket because it’s appropriately ugly. It’s second hand. My mother found the bag from a second hand market and gave it to me.It’s boring if nobody comments my clothes. Freakstyle street fashion blog from Sao Paolo and italodisco inspire me at the moment.”

20080209_02.jpg
Nora (23)
“My hat is from Helsinki10, the jacket from Anttila and the tights I’ve had for 10 years.Ugliness inspires me. I get more self-respect when I dare to wear ugly clothes. Like these tights.”
Do tego doszła dyskusja o moim swetrze pod wpisem złoty liść, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że ten temat warty jest przemyślenia i omówienia.
Aby uporządkować mój wywód najpierw ustalmy co kryje się pod pojęciami brzydota i piękno. Pomocna niech będzie Wikipedia.
Słysząc hasło “moda” mamy w domyśle to co ładne, estetyczne. Wybieramy ubrania, które podkreślają naszą sylwetkę, wydobywają to co najlepsze z naszej urody. Nieustannie zadajemy sobie i innym pytanie “czy dobrze w tym wyglądam?”. Ale czy to aby na pewno o to chodzi? Czy w tym tkwi sedno sprawy? Czy rzeczywiście celem ubierania się jest wyglądanie ładnie? Trochę wywrotowa wydaje się hipoteza, że to nie estetyka ubioru powinna być kryterium wiążącym przy komponowaniu stroju. W Polsce jesteśmy dosyć spięci i podatni na opinię innych, modę (jak niemalże wszystko) traktujemy raczej śmiertelnie poważnie, więc faktycznie to kryterium gra główną rolę, ale odnoszę wrażenie, że np. Skandynawowie ubierają się w co im się żywnie podoba, nie bacząc czy im w tym do twarzy. Potrafią bawić się modą, żonglować konwencjami, mają wielki dystans do siebie i jakąś wrodzoną swobodę w dobieraniu stroju. Dwa powyższe zdjęcia zostały zrobione w Helsinkach i chyba dosyć wyraźnie widać, że bohaterowie fotek stosują trochę odmienny od powszechnie przyjętego klucz w doborze ubrań.
Zawsze miałam wątpliwości, czy w modzie chodzi o to, żeby było ładnie. Ilekroć słyszę, że osoby mojego wzrostu powinny bezwzględnie nosić wysokie obcasy, bo tylko w takich butach wyglądają dobrze, coś się we mnie buntuje. Przepadam za płaskimi butami! W imię czego mam z nich rezygnować? Co mi grozi, jeśli się nie dostosuję? Będę miała 161 cm wzrostu i moje łydki nie będą tak fajnie wyprofilowane. No rzeczywiście, wielkie halo. ;)
W moim przekonaniu w modzie chodzi o zabawę i o wyrażenie siebie, a ma to raczej luźny związek z kwestią ładne-brzydkie. Moment dokonywania ubraniowego wyboru jest chwilą spotkania wielu przesłanek - głównie praktycznych, ale do głosu dochodzi też nasz gust, fantazja. Efektem naszego kombinowania z ciuchami może więc być zarówno coś ładnego, jak i coś brzydkiego. Nie na odwrót - musimy ubrać się ładnie, więc zawężamy swoje pomysły tylko do tego co urodziwe, tym samym pozbawiając się całej zabawy. Myślę, że taka tu powinna być kolejność. W tym co mamy na sobie musimy się czuć swobodnie, musimy być sobą, a czy to będzie ładne-brzydkie-modne-niemodne to już kwestia wtórna. Żeby czuć się swobodnie, musimy być przekonani o słuszności własnego wyboru, musimy mieć wypisaną na twarzy pewność siebie, wtedy chociaż by był to worek od kartofli, będziemy wyglądać dobrze, a tłumy będą nas naśladować. ;)
Ubieranie się to jakby nie patrzeć “opakowywanie się” w sposób robiący jakieś wrażenie, a ponieważ oczywiście chcemy się podobać, co jest naturalne, “opakowujemy” się na ogół ładnie. Nie ma jednak żadnego obowiązku wyglądać zawsze ładnie, bądźmy więc bardziej swobodni w kreowaniu swojego wizerunku, niech to będzie dla nas głównie zabawa i przyjemność, a nie katorżnicza praca w imię robienia dobrego wrażenia. Oczywiście ubieranie się specjalnie tak, żeby wyglądać brzydko to także pomysł co najmniej karkołomny, ale jeśli to sprawia komuś radość, to czemu nie.
O co więc chodzi w modzie? Moim zdaniem moda jest narzędziem umożliwiającym nam tę stylistyczną zabawę, a nie jakimś odgórnym prikazem. Jak to narzędzie wykorzystamy to już kwestia naszej fantazji i odwagi. W tym kontekście także brzydota może być inspirująca. Warto tę myśl wykorzystać! A ubierając się, róbmy tak, żeby czuć się dobrze we własnej skórze, po prostu. Ale trochę luzu odnośnie własnego wyglądu też nie zaszkodzi. ;)



pieczarka

25 02 2008

Słabe ujęcie, kiepskie kolory, głupia mina, niedbała poza i ogólna mizeria - oto po czym można poznać, że mojemu fotografowi nie podoba się mój strój. Dzisiaj było na tyle źle, że odmówił robienia zdjęcia, ledwo udało mi się go przekonać! Wszystko odbyło się więc “na chybcika”, dlatego taki a nie inny efekt. Na domiar złego beret wygląda jak gigantyczna pieczarka.

A swoją drogą, czy ja nie wyglądam jak działaczka ruchu oporu? ;)

dsc01075.jpg

Beret z antenką/beret: no name

Koszula/shirt: secondhand (h&m)

Sweter/sweater: reserved

Drewniany wisiorek-serce/wooden heart-shaped necklace: h&m

Spódnica/skirt: secondhand (c&a)

Rajstopy/tights: h&m

Kozaki/boots: vintage




wyszperane #3

23 02 2008

Kolejna porcja lumpeksowych zdobyczy. Skromna. Oto co mi ostatnio zaoferował secondhand. Może to i dobrze, że tak mało…wiadomo czemu - miejsce! miejsce! a raczej jego brak. ;)

Złota “nerka” nabijana ćwiekami.
dsc01032.jpg

Biała torebka w tulipany.

dsc01080.jpg

Zielona chustka, coś czuję że dobrze się z niej będzie turbany kręciło. ;)

dsc01084.jpg

Spódnica, typowo letnia.

dsc01079.jpg




neonowo

22 02 2008

Zestaw z turkusową sukienką wyszedł zupełnie przypadkowo. Miałam dla niej w planie coś całkiem innego (bardziej romantycznego, jeśli tak można powiedzieć ;) ), a tu mamy zestaw sportowy! Zaprosiliśmy na wieczór znajomych, a ja wciąż nie mogłam wymyślić co narzucić na wierzch na sukienkę, która ma krótki rękaw. Chwyciłam więc bluzę, która była pod ręką, bo było mi chłodno i wtedy mnie olśniło, że tak może przecież zostać. Ciągle mam wrażenie, że brakuje mi jeszcze gwizdka i czapeczki z daszkiem. ;) Ale od razu widać, że sportowcem to ja nie jestem, stoję pokracznie, jak ostatnia sierota.
dsc01068.jpg

Bluza/blouse: bik bok

Sukienka/dress: secondhand

Wisiorek/necklace: h&m kids

Kozaki/boots: vintage




generalne porządki

21 02 2008

Poczułam nadchodzącą wiosnę i postanowiłam zrobić generalne porządki w szafie. Nie ukrywam, że głównym motywem jaki mną kierował był otaczający mnie chaos ubraniowy ( o którym to już nie raz wspominałam…). Nie było łatwo przedrzeć się przez sterty ubrań, ale jeszcze trudniej było podjąć decyzję pt. “do oddania”. Bardzo się do wszystkiego przywiązuję, no a poza tym jako szperaczka w starych szafach Mamy i Babci, doskonale wiem że czasami nie powinno się niektórych rzeczy wyrzucać, tylko odkładać żeby czekały na lepsze czasy. Efektem moich porządków są nadal przepełnione, ale przynajmniej uporządkowane szafy i 5 (!) worków ubrań, z którymi się żegnam. Przy okazji porządków uświadomiłam też sobie co muszę dokupić, żeby wiosną mieć co na kark zarzucić. ;) Wyszło też na jaw, że mam kilka ciuchów, które czekają na naprawę ze względu na dyndające guziki, zepsute zamki, itp. No i tradycyjnie odkopałam sporo pięknych rzeczy, w które po prostu nie wchodzę… Nie dam za wygraną, te rzeczy nie mogą się marnować! Poza tym oddałam do renowacji moją ukochaną, ale “zajechaną jak cygańskie skrzypce” zieloną kurtkę skórzaną i wygrzebałam ze starych szaf Babci kilka par wiosennych butów. :D Jestem więc prawie przygotowana na zmianę pory roku. Wiosno przychodź!

Ps. A zdjęcia nowych butów już niebawem.




groszki

20 02 2008

Znowu jestem jak wyjęta z lat 60-tych. :D To może mieć związek z ubraniami mojej Babci, które namiętnie noszę, a które pochodzą właśnie z tamtych czasów. ;) Na zdjęciu mam bardzo groźna minę, sama nie wiem czemu. Acha, nie widać kolczyków, białych perełek-sztyftów. Wyglądają jak te białe groszki z bluzki.

dsc01066.jpg

Bluzka/blouse: vintage

Spódnica/skirt: h&m

Rajstopy/tights: h&m

Kozaki/boots: vintage




torba z plecionki

18 02 2008

Chodzi za mną od dawna. Najchętniej Bottega Veneta rzecz jasna. ;) Przymierzałam się ostatnio do wielkiej plecionej z h&m, ale po pierwsze nie mogę się zdecydować na kolor (waham się pomiędzy limonkowym a rudym brązem), a po drugie torba jest wielka i nie ma zamka, tylko magnes na środku (gratka dla złodziei…). Co robić, co robić…Widział ktoś może gdzieś godne uwagi torby z plecionki?

bottega-veneta-intrecciato-veneta.jpg

torebka.jpg

prodimagems.jpg

bottega-veneta_93-02.jpg

10852_front_large.jpg

bottbags.jpg

113038_v4651_2005_02.jpg