berlińskie impresje #2
3 05 2008Przygotowując się do wyjazdu do Berlina pospisywałam sobie adresy lumpeksów, które chciałabym tam odwiedzić. Większość z nich znalazłam u Piksi, która swego czasu była w Berlinie i miała rozeznanie w tym temacie. Berlin słynie z secondhandów, jest ich tam multum, nawet w przewodniku wymienionych było kilka adresów. Tamtejsze lumpeksy to raj. Można tam znaleźć bez trudu wszystkie pożądane gadżety i ciuchy. Torby-kuferki, koszule z wiązaniem z przodu, chustki w ludowe wzory, retro buty jakie tylko sobie wyobrazimy. I to nie jest tak, że musimy szukać tych perełek wśród stert mniej fajnych rzeczy. Tam są same perełki, można dostać oczopląsu. Nie można się skupić i spokojnie sobie czegoś wybrać, bo na pierwszy rzut oka chciałoby się kupić wszystko. Ilość rzeczy jest przytłaczająca. Szczerze mówiąc będąc w trzecim z rzędu secondhandzie stwierdziłam że mnie to po prostu przerasta. Ogarnęła mnie bezsilność wobec tego ogromu fantastycznych ciuchów i w końcu kupiłam tylko sukienkę i apaszkę. Teraz jak już się otrząsnęłam to cholernie żałuję, że tylko tyle…
Na pierwszy z lumpeksów (którego nazwy ani dokładnego adresu nawet nie pamiętam) natknęliśmy się przypadkiem na Kreuzbergu.
I teraz zabijcie mnie, ale nie wiem czemu nie kupiłam tego ostatniego kufra! Nawet nie zapytałam ile kosztuje, ale podejrzewam że sporo. Ten mniejszy bodajże 13 ojro. W ogóle zdjęcie jest do kitu, kufer był ciemnobrązowy, a przy tym naprawdę ogromny, jakieś 30 cm x 40 cm na moje oko.
W następnej kolejności zawędrowaliśmy do Checkpoint (Mehringdammstrasse 57). Tu kupiłam zieloną chustkę. Żałuję, że nie wzięłam tej spódnicy z trzeciego (i fatalnego) zdjęcia. Była za duża, ale co z tego, przecież można zmniejszyć! Nie widać tego, że jest plisowana.
Na koniec zostawiliśmy sobie Colours (Bergmannstrasse 102). Tutaj oszalałam. Część rzeczy była wyceniona -9,99 euro za sztukę, a część na wagę - 13,99 euro za kilogram. Kupiłam tylko sukienkę. Nie kupiłam fantastycznej szarej koszuli z wiązaniem z przodu, bo miała plamę przy rękawie. Szkoda, bo może plama by się uprała, a bluzka pewnie kosztowałaby 1 €, leciutka była…Nie kupiłam zielonego kuferka, bo uznałam że za mały (?!). Nie kupiłam pięknych zamszowych rudych czółenek w moim rozmiarze, na to nawet nie mam wytłumaczenia (kawałek tych butów jest nawet widoczny na 3 zdjęciu z lewej strony pierwszego stołu z butami, chlip, chlip). Na ostatnim zdjęciu, które kiepsko wyszło buszuję w zakątku sukienek, tam były setki retro kiecek! A ja kupiłam jedną…No mówię Wam, rozum mi odebrało! Berlińskie secondhandy są niebezpieczne.


















O ja Cię kręcę! Raj na ziemi, jakie wielkie, przestronne second-handy z samymi super vintage-ciuchami!!! Berlin do raj na łupy
Zazdroszczę!
Kobieto, Ty w raju byłaś! No po prostu nie mogę… Chyba się zaraz popłaczę z zazdrości…
Śnić o takich rzeczach !!!! Brać i uciekać ! No naprawdę nie rozumiem czemu tak nie zrobiłaś !
jestem tego samego zdania co Ryfka
o jaaaaaaaa
ja bym te buty wszystkie, wszyściutkie…….
Kochana, nie przejmuj się. Oczopląs i ciuchowy zawrót głowy zdarza się każdemu. Przynajmniej następnym razem będziesz, w bojach już zaprawiona, brała wszystko, co Cię zachwyci. No i masz motywację, szybciutko do Berlina wrócić
Orgiastycznie!!! Mam niedyskretne pytanie - jak z “ciuchlandowym” zapachem? Jest? Da sie go pozbyc?
ojoj!ale ja się nie dziwię, też bym chyba oczopląsu dostała i nie wiedziała, co mi potrzebne, co nie, co brać, a co zostawić;)tyle tegoooo!uuuaaaaaa!!!
to się dopiero nazywa wybór
I`m imprest!
Zachęcasz mnie strasznie do wyjazdu do Berlina
A ja będę w Berlinie w przyszły piątek przy okazji koncertu Explosions in the sky i wszystkie te przybytki będą moje :D. Bez co najmniej kilku par butów i kiecek się stamtąd nie ruszam!!
Te buty! Obłęd! Z tych co widzę na zdjęciach przynajmiej kilkanaście par przypadło mi do gustu! Muszę tam być!
Raj dla oczu ! Raj dla oczu ! I jeszcze raz raj dla oczu !
ha, zdążyłam już zakochać się w jednych butach ze zdjęcia!
byłaś w Raju, to fakt.
Ohhhh zwariowałam. Niesamowite! W wakacje koniecznie musze pojechac do Berlina. Mam babcię w Niemczech, więc zadanie ułatwione
Chociaż istnieje spore prawdopodobieństwo , że jeżeli wejdę do takiego sh to już nie wyjdę. Zazdrosć mnie zżera!
jakie buty piękne. serio, gdy ma się jedną parę butów innych niż sportowe tudzież zimowe i bardzo letnie taki widok poraża. już widzę, że każde bym chciała. ja na razie za kuferkami nie szaleję - na szczęście. nie mam co w nich nosić
ale te kopertówki, to normalnie o boże, o boże, o boże.
chcę się nauczyć niemieckiego i zamieszkać w tym raju przez przynajmniej rok, wtedy bym się obkupiła za całe życie
jeżeli ktokolwiek zająłby się sprowadzaniem ciuchów z tych lumpeksów do polski to chyba stałby się milionerem.
Słuchaj, ja tak sobie pomyślałam, że dobrze zrobiłaś, że oparłaś się tylu zakupom. To znak, że ten nałóg - zakupoholizm, cichowyholizm, czy jak to nazwać
- jeszcze nie zawładnął Tobą do końca.
Każdy by po prostu zgłupiał na widok takich sklepów.
oniemiałam po prostu…ja bym chyba mogła tam zamieszkać
w te wakacje obowiązkowo kierunek Berlin!
Zamarłam.
Dusza grzebacza aż się rwie…
Podoba mi się bucik do siedzenia a nie chodzenia
Dzięki, bardzo fajna fotorelacja! Zwiedzanie miast z “ciuchowego” punktu widzenia. Ja bym na to nie wpadła
kurcze normalnie CIUCHOWY RAJ NA ZIEMI!!!
To ja sie wylamie z moja opinia. Bylam w obu sklepach (tego pierwszego bez nazwy nie moglam odnalezc) dzien po Twoim napisaniu posta. Liczylam, ze znajde cos fajnego, i nic! Tragedia. Olbrzymia wiekszosc ubran strasznie brzydka, przejrzalam niemal wszystko i nic, absolutnie nic mi sie nie podobalo. Buty tez przewaznie potwornie zniszczone i nieladne. Do berlinskich lumpeksow zagladalam kilka razy mieszkajac w Berlinie przed trzema laty i nigdy nic nie udalo mi sie upolowac. Wydawalo mi sie, ze nie mam szczescia, ale dopiero mieszkajac w Londynie widze, co to naprawde sa sklepy SH i vintage. Pamietam, jak w Berlinie kolega zalil mi sie, ze znalezienie idealnych butow w SH londynskich zajmowalo mu srednio pol dnia, zas w Berlinie musial sie nachodzic tydzien, by znalezc jako takie. Myslalam, ze przesadza, teraz widze, jak bardzo mial racje. Nie chce brzmiec arogancko i wychwalac wciaz moja ojczyzne z wyboru, ale naprawde radze Ci, Kaja, wybrac sie na nastepna wycieczke do Anglii
I wziac jedna pusta walizke :)))