Jak wiadomo jest wiele powodów do zdenerwowania. Pomyślmy…Jest ładna pogoda, jesteśmy fajnie ubrani, wcześnie kończymy pracę, w głowie mamy świetny pomysł na sesję zdjęciową. Wracamy do domu, a tam nie ma kto nam zrobić zdjęcia. Zaczynamy więc kombinować z samowyzwalaczem. Okazuje się, że nie ma gdzie zrobić tej fotki, nie ma dobrego tła, nie ma gdzie ustawić aparatu. Robimy więc 36 (sic!) zdjęć, na większości mamy obcięte nogi/głowę (niepotrzebne skreślić), na kilku machamy dziwnie rękami, kilka jest poruszonych, część jest za ciemnych, na wszystkich kolory oczywiście przekłamane. Wybieramy najmniej obciachowe, otwieramy program do obróbki, korygujemy marny kadr, rozjaśniamy (bo za ciemne). Po tych wszystkich zabiegach zdjęcie znacznie traci na jakości, wyłażą szumy, a na koniec okazuje się, że gdzieś w tle sterczy poplątany sznurek do wieszania prania…Co robić, z uczuciem zażenowania publikujemy, bo przecież plany były takie fajne.
No ale przynajmniej pośmiać się można.
Kurtka/jacket: vintage
Szal/scarf: vintage
Tunika/tunic: h&m young
Torba/bag: vintage
Rajstopy/tights: h&m
Bytu/shoes: cropp









