Dzisiaj przedstawiam obiecywane wiosenne buty, które przytargałam od Babci. Oprócz butów dorwałam też żółtą skórzaną kurtkę. To moja własna kurtka z czasów podstawówki! Do czego doszło, że sama po sobie ciuchy noszę.
Nie mogę się nią nacieszyć. Co ciekawe, jakieś pół roku temu będąc na przeszpiegach na strychu Babci oglądałam tę kurtkę i nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia. Jak to człowiekowi się podejście zmienia, trzeba o tym pamiętać i nigdy nie mówić nigdy.
Do tego torba, już nie z domu Babci, ale tez znaleziona. Butów są pary dwie, wiem że pisałam że znalazłam kilka par, faktycznie początkowo były 4, ale po namyśle dwie pary zostawiłam u Babci. Coś czuje, że jeszcze po nie wrócę…
Po pierwsze sznurowane czarne. Mało przekonuje mnie ich obcas, wolałabym żeby były albo zupełnie płaskie, albo np. na 7 cm słupku, ale wiadomo, darowanemu koniowi…


Druga para jest piaskowa. Albo może musztarodwa? Niestety są mocno zniszczone, będę je musiała jakiejś renowacji poddać.


Torba:

Na koniec bonus w postaci żółtej kurtki skórzanej. Nie robiłam zdjęcia całej, bo nie wygląda zbyt atrakcyjnie leżąc na podłodze, nabiera uroku na modelce.
Potraktujcie więc tę fotkę jako preview, już niedługo zestaw z kurtką w pełnej krasie.
